-
Moja wełniana kolekcja: jak sprytnie i ładnie przechowywać motki w domu
Czy znasz to uczucie, gdy otwierasz szafę, a z jej czeluści wylewa się na Ciebie tęczowa lawina motków? Albo gdy próbujesz znaleźć ten jeden, konkretny, idealny odcień szałwiowej zieleni, który kupiłaś pół roku temu na targach rękodzieła, i musisz w tym celu opróżnić trzy płócienne torby, dwa kartony i koszyk stojący przy fotelu? Ja znam to aż za dobrze. Moja kolekcja włóczek, którą pieszczotliwie nazywam „zasobem strategicznym na wypadek apokalipsy zombie”, potrafiła żyć własnym życiem. Rozpełzała się po kątach, tworzyła tajemnicze gniazda w najmniej oczekiwanych miejscach i zdawała się mnożyć przez pączkowanie, gdy tylko odwracałam wzrok. W pewnym momencie zrozumiałam, że chaos, choć bywa twórczy, zaczyna mnie przytłaczać. Zamiast inspirować,…